poniedziałek, 2 maja 2016

Levons - nous!

Zaczynam tego posta już piąty raz i dalej nie wiem, jak Was przeprosić za moją nieobecność. Jest mi naprawdę strasznie głupio i wstyd, że w kwietniu napisałam tylko raz :( Szczerze mam nadzieję, że mi wybaczycie. Powiem tylko, że kwiecień był dla mnie mega-zapracowany. Spełniło się jedno z moich marzeń (o tym później), miałam masę nauki i nadrabiania lekcji (związane ze spełnionym marzeniem). Nawet nie wiem, kiedy minął ten miesiąc. Naprawdę.
A dzisiaj już 2 maja i przede mną tydzień wolnego z racji matur :D Korzystam z tego wolnego i siedzę sobie u mojej Babuni. Chociaż majówkę rozpoczęłam imprezą urodzinową mojej koleżanki (w tym roku jest sezon osiemnastek). Przetańczyłam całą noc! Jeszcze nigdy nie skakałam o 5:00 rano :P Było wspaniale :) To sobotnie szaleństwo odbija mi się od wczoraj bólem łydek. Do tej pory nie miałam ani razu takich zakwasów :P

Sukienka - mint&berry
Baleriny - Born2be
Torebka - Michael Kors

1 komentarz:

  1. Uwielbiam połączenie granatu z czernią, z zestawu najbardziej podobają mi się te śliczne baleriny <3

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, jak coś napiszecie - pochwały i krytyki, jakieś pytania. :)